cennik Warszawskiej Karty Miejskiej

mÓJ mAŁy śWiat

Od 15 wrzesnia drożeją bilety WKD.

Info ze strony www.wkd.com.pl

Zarząd Spółki Warszawska Kolej Dojazdowa sp. z o.o. informuje, że od dnia 15 września 2008r. wprowadzona zostaje podwyżka cen biletów za przejazdy pociągami na linii Warszawskiej Kolei Dojazdowej. Zmianie ulegają opłaty za bilety okresowe (tygodniowe, dwutygodniowe, miesięczne, kwartalne oraz weekendowe), natomiast ceny biletów jednorazowych pozostają na niezmienionym poziomie. Wprowadzana podwyżka podyktowana jest znaczącym wzrostem kosztów energii elektrycznej, jak również wzrostem cen materiałów eksploatacyjnych.

Oferta „Warszawskiej Karty Miejskiej” obowiązuje bez zmian na dotychczasowych zasadach, regulowanych przez Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie, w szczególności w zakresie wysokości stawek opłat za przejazdy pociągami WKD.


Nowy cennik:

http://www.wkd.com.pl/Files/File/ZALACZNIK%201-TABELA%20OPLAT%2015_09_2008R.doc

Czasami widzę przez okno jak zatrzymują się autobusy PKS Mińsk Mazowiecki, ale na przystanku rozkładu, cennika itp się nie uświadczy. Jeździ też pasmo i jeszcze chyba jakieś stare "burakowozy". Jednak żadne z nich rozkładów na przystankach nie mają. Wielką zalętą ZTM jest karta miejska, przejrzystość i nowoczesne autobusy(w większości).
Jeżeli mamy mówić o jakiejś lini miasta Sulejówek to pewnie można by to zorganizować na zasadzie przetargów które robi ZTM. Podpisuje się tam 8, czy 10 letni kontakti firma która wygra za daną stawkę za kilometr wozi ludzi nowozakupionymi autobusami(bierze ona wtedy kredyt a gwarancją jest umowa z miastem).
Ja jednak mimo wszystko będę zwolennikiem wspólnego systemu dla Warszawy i okolic. I nie przesadzajmy, budżet Sulejówka na 2008 rok wynosi 56mln zł, a obecnie miasto na transport publiczny wydaje jakieś 500 000 rocznie, to dużo nie jest ...

Gapowicze wystraszyli się podwyżki biletów
Życie Warszawy, Konrad Majszyk, 31-05-2008
http://www.zw.com.pl/artykul/254972.html
Od poniedziałku drożeją bilety komunikacji miejskiej. Nowe ceny skłoniły jeżdżących na gapę do szturmu na miejskie kasy.

Od 2 czerwca na najpopularniejszy jednorazowy bilet wydamy 2,80 zł (teraz 2,40), dobowy – 9 zł (7,20), a na 30-dniowy – 78 zł (66).

Urzędnicy zakładali „najazd“ pasażerów, którzy w ostatniej chwili będą chcieli po starych cenach zakodować na karcie miejskiej bilet 30- albo 90-dniowy (jeśli skasują go najpóźniej w niedzielę, mogą jeździć do upływu jego ważności).

Zarząd Transportu Miejskiego twierdzi, że nic takiego się nie stało. Miesięcznie sprzedaje średnio 400 tys. biletów 30-dniowych i 40 tys. 90-dniowych. Urzędnicy twierdzą, że w maju ta granica nie zostanie przekroczona.

– Przeżywamy za to szturm gapowiczów, którzy przyszli uregulować rachunki. Do okienka stoi kolejka – mówi Michał Dąbrowski z ZTM.

Jak to możliwe? Od poniedziałku za jazdę bez biletu zapłacimy 150 zł, a nie 120 zł jak teraz. Pasażerowie przestraszyli się, że teraz miasto będzie próbowało wyegzekwować zaległe długi po nowej cenie. Oczywiście, to niemożliwe – prawo nie działa wstecz, ale ZTM nie wyprowadza ludzi z błędu, żeby podwyższyć ściągalność kar.

Kontrowersje budzi też nowy jednorazowy bilet za 4,20 zł, z którym pojeździmy po strefie podmiejskiej (dzisiaj możemy to zrobić za 2,40 zł.)– Codziennie będę wysłuchiwał awantur pasażerów chcących kupić bilet, np. z Raszyna do Janek – mówi Krzysztof, kierowca podmiejskiego autobusu. – Będą wrzaski, że biorę dla siebie taką prowizję, a to nieprawda.

– Nie róbmy z tego problemu. W każdym autobusie będzie przecież wisiał cennik – mówi szef ZTM Leszek Ruta. – Pasażer może też kupić już nie u kierowcy, ale w kiosku, bilet 20-minutowy za 2 zł, który uprawnia do podróżowania w obu strefach .

– To nie Ruta siedzi za fajerą, tylko ja. I to nie on będzie wysłuchiwał awantur, tylko ja – odpowiada kierowca.

Źródło: Życie Warszawy
Najwyżej może wzrosnąć ściągalność kar a nie liczba kanarów.Gapowicze muszą się i tak
mieć na baczności.


Dziękujemy Wam Bardzo za wspierające maile i telefony. Dziękujemy dziennikarzom za przekazanie informacji o naszej sytuacji w świat. Nie
jesteśmy w stanie na wszystkie listy odpowiedzieć, jest ich tyle że nie nadążamy ich czytać, więc wysyłamy ten komunikat. Sytuacja była
krytyczna, ale już się normalizuje. A co najważniejsze: prognozy są optymistyczne, zostajemy w Porcie Czerniakowskim!

Oto nasz komunikat:

1. Fundacja Ja Wisła nie jest święta krową, nie żądała, nie żąda i nie zamierza żądać nadzwyczajnego, uprzywilejowanego w
stosunku do innych organizacji pożytku publicznego traktowania, ani tym bardziej pieniędzy poza ogólnodostępnymi, określonymi w ustawie o
pożytku publicznym formami współpracy. Przegraliśmy konkurs na Festiwal Przemiany z przyczyn formalnych, my popełniliśmy błąd i kropka.
Następnym razem, będziemy się lepiej pilnować. Ale nie my wymyśliliśmy Festiwal Przemiany i ubolewamy że jego formuła zakładała postawienie
wszystkiego na jedna kartę, co jak widać może być ryzykowne i przynieść sytuacje nieoczekiwane. Może przy tworzeniu założeń Festiwalu
Przemiany czegoś jednak zabrakło?



2. Fundacja od jesieni 2007 roku starała się o nieodpłatne udostępnienie terenu w Porcie Czerniakowskim. Jednak miasto przez trzy
lata nie podpisało z nami takiej umowy, najpierw obiecując możliwość jej zawarcia, a na koniec odmówiło, tłumacząc się że dokumenty
zaginęły w czasie przesyłania ich z Zarządu Terenów Publicznych do Zarządu Mienia. Zamiast bezpłatnego użyczenia, w dniu 1 lutego 2010 r.
dostaliśmy notę księgową opiewającą na 35 610,75 zł. Trzy miesiące rozmawialiśmy i wysyłaliśmy pisma z propozycjami rozwiązania problemu.
Bez rezultatu. Tymczasem dług z każdym dniem rósł?



3. We wtorek 4 maja 2010 r. odbyło się spotkanie w Zarządzie Mienia m. st. Warszawy (administrator Portu Czerniakowskiego).
Ustaliliśmy ostatecznie że Fundacja zajmowała ( i zajmuje nadal ) 260 m2 terenu, a nie 3675 m2 jak błędnie oszacował ZM w nocie księgowej z 21
stycznia 2010 r., co nas napawa nieśmiałym optymizmem. Różnica 14 krotna. Podstawowa stawka za użytkowanie terenu przez Fundację wynosi 3,23
zł /m2, co przy 3675 m2 dawało sumę 11870,25 zł miesięcznie, a przy rzeczywistej powierzchni 260 m2 daje sumę 839,8 zł/m2. Zarządzenie nr
3355/2006 Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 30 marca 2006 r. a w szczególności: punkty 2 i 3, § 5 załącznika nr 1 mówią o tym że możliwe
jest w uzasadnionych przypadkach obniżenie tych stawek do 50 % lub 10 %!) czyli 419,9 zł lub 83,98 zł miesięcznie. Jaką kwotę zapłaci
Fundacja za dzierżawę terenu, zdecyduje Prezydent Miasta. Składamy właśnie pismo w tej sprawie.



4. Fundacja nie jest świętą krową. Ale Fundacja korzysta z terenu w sposób niespecyficzny. To ważne. Z 260 m2 terenu, który
zajmuje fundacja ani centymetr kwadratowy nie jest ogrodzony, i zajęcie terenu przez Fundację w żaden sposób nie ogranicza dostępu do niego
warszawiakom. Połowa tego zajętego terenu to dechy do tańczenia zbudowane za miejskie pieniądze i wykorzystywane wyłącznie w całkowicie
otwartym miejskim projekcie kulturalnym. (Taniej było kupić deski i zbić parkiet niż wiele razy pożyczać podesty.) Drugą połowę zajmuje
łódka, słupki do znakowania rezerwatów, jedyna publicznie dostępna toaleta w Porcie Czerniakowskim, kosz na śmieci, mała przyczepka samochodowa
do wożenia sprzętu niezbędnego w realizacji projektów i trawnik. Fundacja nie jest świętą krową, ale nie jest też typowym łatwym do
zakwalifikowania w tabelce cennika przedsiębiorcą i myślę że sprawa ceny za użytkowanie gruntu przez Fundację zasługuje na uważne
rozpatrzenie. Zwłaszcza że Fundacja na użytkowanym terenie realizuje wyłącznie cele publiczne, niekomercyjne, z których głównym jest mądre,
ciekawe i bezpieczne oswajanie terenu nad rzeką, która zgodnie z testamentem świątobliwej pamięci Księcia Bolesława V: do wszystkich obywateli
rzecznego miasta Warszawy należy, dla zbawienia duszy Księcia i czcigodnych przodków Jego.



5. W żadnym wypadku nie chcemy walczyć z Miastem. My chcemy z Miastem współpracować. Taki jest jeden z podstawowych zapisów w
statucie Fundacji Ja Wisła. Będziemy się bardzo starać żeby ta współpraca się udawała coraz lepiej. Wierzymy w to, że dzięki niej Warszawa
wreszcie wróci nad Wisłę. Wiemy że Miastu na Wiśle zależy i podejmuje starania by nadrobić zalęgłości dziesięcioleci. Doceniamy to.
Dziękujemy!



Przemek Pasek

Ja Wisła




Od dzisiaj droższe bilety. "ŻW": Będą kłopoty...
mm, PAP2008-06-02, ostatnia aktualizacja 2008-06-02 10:19

Będą kłopoty z biletami - ostrzega "Życie Warszawy". Już w weekend trudno było kupić bilet komunikacji miejskiej. - Niedziela, godz. 22.20. Kilometrowa kolejka na Placu Bankowym - relacjonuje jeden z naszych internautów.

Kierowcy i motorniczy już nie sprzedawali starych, a jeszcze nie mieli nowych. Kioskarze zbuntowali się przeciw obniżce marży i nie zamówili kartoników. A automaty w metrze były nieczynne - pisze "Życie Warszawy".

Od dzisiaj więcej płacimy za bilety. Jednorazowy zdrożał z 2,40 do 2,80 zł, tygodniowy z 7,20 do 9 zł, a 60-dniowy - z 66 do 78 zł. Na dodatek wielu pasażerów stanie się dziś mimo woli gapowiczami. Kłopoty zaczęły się już w weekend.

Jednorazowy? Nie mam

Sobota, godz. 10.30. Kiosk przed ratuszem Bemowa. Po bilety stoi "ogonek" pasażerów. Z kodowaniem karty miejskiej nie ma problemu. Gorzej z nowymi biletami na kartonikach - pisze "Życie Warszawy". - Jednorazowe? Nie mam. Będą w poniedziałek. To znaczy może będą - mówi kioskarka.

Nawet na Dworcu Centralnym nowe bilety można było kupić tylko w jednym kiosku. Skąd niechęć kioskarzy do nowych kartoników? - Przy okazji podwyżki doszło do obniżki marży. Sprzedaż biletów zupełnie się nie opłaca - skarży się Krzysztof Mikołajczyk ze Zrzeszenia Niezależnych Sprzedawców Prasy.

- Obniżyliśmy marżę, ale bilet jest droższy. Przychód kioskarzy się nie zmniejszy. To dla dobra budżetu - broni się Michał Dąbrowski z ZTM. "ŻW" obliczyło. Przed podwyżką kioskarze dostawali 5 proc. od każdego sprzedanego biletu. Na każdym jednorazowym zarabiali 12 groszy. Od dzisiaj jest to 3,5 proc. Dla biletu za 2,80 zł będzie to niecałe 10 groszy. Zysk mizerny, a kioskarz musi za bilety zapłacić z góry, zamrażając pieniądze na kilka miesięcy.

Mikołajczk nie wyklucza, że w tej sytuacji kioskarze będą odmawiali sprzedaży biletów. Wtedy pasażerowie mogą liczyć na kierowców, ale tylko teoretycznie.

Mieszkańcy Warszawy jeszcze w niedzielę ok. godz. 22.30 próbowali kupić tańsze bilety miesięczne. Musieli uzbroić się w cierpliwość i odstać swoje w kolejce.

Kilometrowa kolejka na Placu Bankowym...

- Niedziela, godz. 22.20. Kilometrowa kolejka na Placu Bankowym, a w niej setki warszawiaków chcących w ostatniej chwili "załadować" swoją kartę miejską, korzystając z ostatnich chwil, gdy obowiązuje stary cennik biletowy - pisze na Alert24 posky. - Tylko na Placu Bankowym był czynny automat ładujący karty, reszta automatów, ustawiona na stacjach metra była nieczynna. Pracownicy podziemnej kolejki rozkładali ręce, bo urządzenia należą do Mennicy i oni nic nie mogą poradzi na tą nagłą "awarię". Warszawiacy jeżdżą od stacji do stacji i złorzeczą (to delikatne określenie), że ktoś specjalnie wyłączył urządzenia, by uniemożliwić zasilenie kart w ostatniej chwili - pisze internauta.

Powered by wordpress | Theme: simpletex | © mÓJ mAŁy śWiat